Jak klasa 2l zdobywała Tarnicę ;)

0  Obudziliśmy się w piękny, słoneczny piątek 11.06.2021 i pełni zapału, radośni, zadowoleni rozpoczęliśmy wyprawę w Bieszczady. Kierowca busa wspaniałomyślnie ominął odcinki remontowanych dróg, wybierając trasy znane tylko wtajemniczonym, i już o 10 wchodziliśmy na czerwony szlak w Ustrzykach Górnych. Początek był tragiczny, mimo iż pogoda była wspaniała, drzewa chłodziły i osłaniały przed promieniami słonecznymi, nam brakowało tchu i już na pierwszym postoju prosiliśmy tylko o to, żeby zawrócić i schodzić w dół. Wyłącznie ten kierunek marszu wydawał się nam właściwy. Przy kolejnym postoju ponawialiśmy prośby i błagania, ale, niestety, bezskutecznie :) Nie było rady więc pokonywaliśmy kolejne podejścia i schodki w górę zaklinając deszcz i upatrując w nim ratunku dla naszych obolałych nóg i braku kondycji. I stało się tak, jak chcieliśmy – częściowo. Zaczęło padać. I – ku ogólnemu zdziwieniu – deszcz dodał nam skrzydeł, wszyscy się ożywili wyciągając swoje kolorowe pelerynki i ciesząc się kroplami spadającymi z chmur dokładnie na nas, choć wokół była słoneczna pogoda i mogliśmy podziwiać Połoniny i Rawki zalane słonecznymi promieniami.

8   1   2   14   9

10   3   5   10b   4

 10a 11 10c 13 12 5

 

 

 

Zaczęliśmy żwawy marsz po Szerokim Wierchu, podziwiając piękne widoki i ciesząc się wzajemnie swoją obecnością oraz możliwością rozmów na wszelkie możliwe tematy. Pokonywaliśmy kolejne podejścia z radością, serdecznie pozdrawialiśmy mijanych turystów i cieszyło nas coraz więcej małych, drobnych szczegółów, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi :). Gdy ustał deszcz, wzmógł się wiatr. Przywitaliśmy go ze zrozumieniem. Wysuszył mokre płaszczyki a my dalej wędrowaliśmy w kierunku krzyża, który dostojnie czekał na nas na najwyższym punkcie naszej dzisiejszej przygody i ukazywał się nam co jakiś czas. Na przełęczy nadszedł czas odpoczynku i posiłku, który wykorzystaliśmy na wzmocnienie ciała zapasami i wzmocnienie ducha przez wspólne rozmowy motywacyjne. Byliśmy bardzo dumni z siebie, wchodząc na Tarnicę, ponieważ po drodze wielu z nas musiało pokonać swoje słabości. Dla wielu była to pierwsza górska wyprawa, dla innych był to kolejny szczyt zdobyty w życiu. Udało się – wszyscy stanęli do pamiątkowego zdjęcia potwierdzającego, że wspięli się na wysokość 1346 m n.p.m. w naszych pięknych Bieszczadach. BRAWO MY. BRAWO 2L :)

Wyprawa uświadomiła nam, jak wiele tracimy w codziennym zabieganiu w miejskim gąszczu spraw koniecznych do załatwienia. Taka przygoda to balsam dla duszy – zachęcamy do naśladownictwa :)

Dodaj do zakładek permalink.

Komentarze są wyłączone.